piątek, 12 maja 2017

DODATEK


Tak bardzo spodobało mi się Takenoko, że aż zapragnęłam mieć dodatek. Na urodziny, moje pragnienie się spełniło i dostałam je w prezencie od narzeczonego (takiego to tylko ze świecą szukać!).

Każdy chce znaleźć sobie w życiu drugą połówkę, więc Panda także o tym marzyła, a jej marzenie spełnił cesarz, który sprowadził do BAMBUSOWEGO RAJU Panią Pandę. Dzięki wybrance nasza gra się urozmaica, co sprawia, że jest jeszcze bardziej ekscytująca.

Co znajdziemy w pudełku?

  • Figurkę pani Pandy 
  • Żetony Pandziątek
  • Nowe kafelki
  • Dodatkowe bambusy

Co nowego?  

Zasady są te same, ale dodatek wprowadza kilka nowych możliwości. Gdy na stole położymy kafelek dodatku do gry wchodzi Pani Panda. Możemy poruszać się nią w taki sam sposób, jak jej mężem, z tym wyjątkiem, że ona nie zjada bambusów. Ale za to, ddy pandzica znajdzie się na tym samym polu, co Pan Panda rodzą się małe Pandziątka, które zapewniają nam pewien bonus i 2 punkty na koniec gry. Poza tym „Takenoko Chibis” wprowadza do gry kilka nowych kafelków, które można ciekawie wykorzystać, jak m.in. ogród, w którym mogą rosnąć aż 3 pędy bambusa, czy drugi staw, zasilający pola uprawne.

Czy warto kupić dodatek?

Dla osób, które pokochały podstawkę to zdecydowanie. Wykonanie pudełka i dodatkowych elementów są piękne i bardzo staranie zrobione. Gra jest ciekawsza co sprawia, że będziemy do niej częściej zaglądać.


Do zobaczenia w następnym poście! J





niedziela, 30 kwietnia 2017

SKÓRA

Skóra podlega ciągłym zmianom, a jej stan jest zależny od naszego zdrowia. Wszelkie zaburzenia organizmu znajdują odzwierciedlenie w stanie naszej cery, dlatego należy w odpowiedni sposób zadbać o naszą kondycję fizyczną, jak i psychiczną. W ZDROWYM CIELE ZDROWY DUCH.

Skóra jest największym narządem naszego ciała. Stanowi około 16% masy ciała, ma za zadanie ochronę naszych delikatnych struktur wewnętrznych. Bierze udział w usuwaniu szkodliwych substancji poprzez jelita, płuca i nerki. Reguluje temperaturę ciała, wydzielając pot, kiedy się zgrzejesz, a także tworzy „gęsią skórkę” w momencie gdy marzniemy.

Co wpływa na zdrowie naszej skóry?

Wiele czynników m.in.:
  • Geny
  • Wiek
  • Klimat
  • Zanieczyszczenia powietrza
  • Dieta
  • Stres
  • Wahania poziomów hormonów

Złote zasady na zdrową skórę:

  1. Pij dużo wody – pomaga w prawidłowym utrzymaniu nawilżenia skóry i usuwaniu toksyn przez nerki i jelita.
  2. Jedz produkty zawierające dużo błonnika – eliminują szkodliwe resztki pokarmowe.
  3. Jedz dużo świeżych warzyw i owoców – zawierają antyoksydanty, które spowalnia proces starzenia się komórek.
  4. Unikaj dużych ilości alkoholu i kofeiny – odwadniają organizm.
  5. Ogranicz spożycie soli kuchennej – powoduje obrzęki.


Jakich kosmetyków używam?

Ja mogę z własnego doświadczenia polecić Garnier Mleczko do ciała i krem do rąk. Używałam wielu kremów do rąk, jednak na moją suchą skórę pomógł mi właśnie Garnier. Moim zdaniem są to najlepsze kosmetyki do pielęgnacji ciała. Krem do rąk zawiera ALANTOINIE, która regeneruje, pielęgnuje wysuszoną skórę oraz glicerynę działająca przeciw wysuszeniu i pękaniu skóry. Mleczko składa się z syropu z klony, który działa jak opatrunek. Goi pęknięty naskórek, wnikając w niego głęboko. Uczestniczy w odbudowaniu warstwy ochronnej zwłaszcza w okolicach łokci i kolan. Bardzo szybko się wchłaniają co stanowi dużą zaletę.


A wy czego używacie? Mam nadzieję, że post Wam się spodoba mimo swojego charakteru edukacyjnego. Dbajmy o zdrowie, bo bez niego nic nie zrobimy. A z dobrą kondycją będziemy mogli góry przenosić! J Do zobaczenia w następnym poście. 

sobota, 29 kwietnia 2017

Majówka tuż, tuż…

Hej, dawno mnie tu nie było. Założyłam ostatnio Instagrama o moim blogu, wstawiam tam dużo rzeczy. Nie będę ukrywać, ale tam jest mi łatwiej cokolwiek publikować, jednak nie martwcie się tu też będą pojawiały się posty J



Co zamierzacie robić w majówkę?
Ja z narzeczonym planowaliśmy wyjazd już przed świętami Jednak nasze pierwotne plany musiały ulec zmianie. Mieliśmy jechać autem do Kijowa, ale okazało, że musimy mieć paszporty.  Wygodna jest strefa shengen, która umożliwia wyjazd za granice na dowodzie osobistymi. Ukraina niestety nie jest w tej strefie, nad czym bardzo boleje, może kiedyś… Plan B, który wcielamy w życie to wycieczka do Warszawy rowerami. Nie, nie zamierzamy jechać do niej rowerami, ale zabrać je pociągiem. W ciągu dwóch dni postaramy się  ją zwiedzić. Niektórzy mogą się dziwić, czemu akurat tam.

Dlaczego do Warszawy?

Byłam tam w podstawówce, a wiadomo jak dzieci są zainteresowane zwiedzaniem. Mój narzeczony był, ale nie zwiedzał. Postanowiliśmy ją wzdłuż i wszerz obejrzeć.  Tu mi się nasuwa dobre przysłowe „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Byłam w Paryżu, Luksemburgu, Pradze, Salonikach, Budvie.

A może trochę historii?

Warszawa została odbudowana na podstawie obrazów. 1 sierpnia 1944 r to pamiętna data dla wszystkich Polaków. Wtedy właśnie po 5 latach nazistowskiej okupacji, wybuchło Powstanie Warszawskie. Trwające 63 dni walki były próbą wyzwolenia stolicy spod jarzma zaborcy oraz chęcią uniezależnienia rządu polskiego od nadciągających wojsk ZSRR.
Słabo przygotowani do walki Polacy w ciągu paru tygodni pokonali 20 tys. żołnierzy niemieckich. Jednak większe szkody poniosła polska strona. Szacuje się, że w trakcie nalotów i walk, śmierć poniosło około 150 tys. Warszawiaków. Czas wojny to nie tylko straty w ludziach, ale także zniszczenia w mieście.

Czy tylko wtedy dokonano tak ogromnych zniszczeń w Warszawie?

Niezupełnie, we wrześniu 1939r. nastąpiły pierwsze uszkodzenia w zabudowaniach Warszawy. Następne dokonały się w roku 1941, podczas ataku alianckiego. W 1943 r po fiasku w getcie, niemiecki okupant zrównał je z ziemią niszcząc także całą północną dzielnicę Warszawy. Pod koniec Powstania Warszawskiego, nazistowski zaborca zaczął niszczyć budynki, które przetrwały niejedną walkę. Specjalne oddziały niszczycielskie (Vernichtungskommando i Verbrennungskommando) plądrowały i niszczyły ostałe budynki i elementy infrastruktury miejskiej.

Co zostało w 1945 roku?

Tylko 10% zabytków i budynków gospodarczych oraz 28% domów i kamienic pozostało po wojnie. Po milionie mieszkańców Warszawy pozostała garstka. Zniszczenia były tak ogromne, że odbudowa stolicy na podstawie fundamentów nie była możliwa.

Jakie były plany wobec stolicy?

Plan A – stolicą miała zostać Łódź, a szczątki pozostawić, jako pamiątkę wojny.
Plan B – całkowita odbudowa Warszawy.
Opcja B zwyciężyła. Do odwzrorowania wyglądu i położenia zabytków wykorzystano obrazy weneckiego malarza Bernardo Bellotto.

A kto to był?

Nadworny malarz Stanisława Augusta Poniatowskiego (ostatni król-elekt Polski), któremu zlecono namalowanie krajobrazu Warszawy.

Piękna jest historia naszej stolicy, dlatego koniecznie trzeba jej się przyjrzeć z bliska.
Na Instagramie zamieściłam zdjęcie z książka „Listy z Powstania”, która opisuje Powstanie Warszawskie okiem matki i córki. Jednak o tym będzie w następnym poście, po wycieczce J

Kiedy najazd na stolicę?

Mój tata ma urodziny 3 maja, więc będę w domu. Robię mu torta, jak co roku. Tradycji musi się stać zadość J Wyjeżdżamy 4. Może się tam spotkamy. Koniecznie napiszcie mi co warto zobaczyć J

Poniżej znajdziecie zdjęcia "starej" Warszawy i obrazy Bellotto'a.  A Wy co robicie w majówkę? W domu czy w podróż? Do zobaczenia w następnym poście! 






niedziela, 23 kwietnia 2017

WIEWIÓRKA

Pewnie zastanawiacie się, co kryje się pod hasłem wiewiórka. Nie będzie o rudych zwierzątkach biegających w parkach i lasach, ale o cieście, które jest mało sezonowe. Jednak nie mogłam czekać do jesieni. Podzielę się z Wami przepisem na pyszną wiewiórkę, która mam nadzieje przypadnie do gustu tym starszym i tym młodszym. A co dzisiaj wyniesiemy na piedestał? Jabłka czy orzechy? Mhm… Myślę, że dzisiaj pomówię o orzechach. Jestem studentką i mam mnóstwo teraz zaliczeń, więc potrzebny mi legalny doping dla mózgu.

Orzechy zawierają bardzo dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych, które regulują poziom cholesterolu we krwi. A co za tym idzie? Zmniejszą ryzyko przed zawałem serca i udarem. Doskonałe źródło energii dla osób uczących się, gdyż poprawiają koncentracją oraz niwelują stres. Wszystkie orzechy mają w sobie dużo błonnika, wspomagającego perystaltykę jelit i chronią przed nowotworami. Także posiadają liczne witaminy i składniki mineralne m.in. Ca, K, P, Fe, Mg i wiele innych.

Wiele owoców i warzyw, które możemy otrzymać od natury jest niezwykle zdrowe. Warto korzystać z tego, bo jak wiemy niosą ze sobą wiele korzyści i zdrowia. Czy warto dbać o zdrowie? Co o tym myślicie? Czekam na Wasze opinie w komentarzach J

Składniki: 
150g orzechów 
3 duże  jabłek 
1 ½ szklanki cukru 
4 jajka 
2 szklanki mąki 
pół szklanki oleju 
1 płaska łyżeczka sodki 

Wykonanie: 

Jajka ubić z cukrem na sztywno, dodać mąkę z sodką, olej i powoli miksować. Na koniec dodać jabłka z orzechami i delikatnie wymieszać. Przełożyć na blachę. Piec 40min około 200°C. 

środa, 12 kwietnia 2017

HUMMUS z suszonymi pomidorami

Pasta przygotowana z ciecierzycy bądź nasion strączkowych pochodząca z Egiptu. Idealny dodatek do chleba, bułki czy wafla ryżowego. Źródło wielu cennych składników odżywczych m. in. białka, które buduje nasze mięśnie, kości i skórę. Obniża poziom cholesterolu we krwi. Zawiera kwas fitowy i saponinę, które ochronią nasze komórki przed proliferacją i nowotworzeniem. Tahini (zblendowany sezam, które najlepiej zrobić samodzielnie) i ciecierzyca jest wspaniałym źródłem żelaza, które zapobiega przed rozwojem anemii. Połączenie tahini z cieciorką wspomoże walkę z niedokrwistością. Atrakcyjnym aspektem dla wielu kobiet będzie osiągnięcie wraz z hummusem szczupłej talii. Zawiera dużo błonnika, który wspomaga pracę jelit i powoduje czucie sytości, co pozwala skutecznie zrzucić zbędne kilogramy.

Tyle zdrowia w jednej paście, którą w prosty sposób przygotujemy w domu. 


Składniki:
  • 400g ciecierzycy
  • słoiki pomidorów suszonych z żurawiną (znajdziecie w biedronce)
  • 200g sezam
  • kmin cały (radzili mi mielony, ale nie mogłam znaleźć w biedronce i ja polecam cały)
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki oliwy z oliwek w razie trudności z sezamem

Wykonanie:
  1. Cieciorkę moczymy w dużym garnku przez całą noc w wodzie. Przesączamy na sitku i wlewamy wodę do garnka. Gotujemy do miękkości (około 1h).
  2. Sezam prażymy przez chwilę na suchej patelni cały czas mieszając, aby nam się nie przypalił. Po wyprażeniu wsypujemy do wysokie naczynia (ja miałam słoik – 500ml) i blendujemy na gładką konsystencje. Zajmie nam to chwile czasu, mniej więcej 10 minut. Dodanie kilku łyżek oliwy przyspieszy ten etap.
  3. Ugotowana i odsączoną cieciorkę przekładamy do miski. Blendujemy. Gdy uzyskamy w miarę jednolitą masę dodajemy resztę składników i blendujemy na jednolitą konsystencję.

PS. Jeśli robiliście podzielcie się koniecznie swoimi radami i przepisami ! J Co sądzicie o takich nowościach? 





poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Czy wysyłanie kartek jest modne?


Moim zdaniem tak, ale jedynie wśród starszej grupy wiekowej (50 i wyżej). Teraz modniejsze są smsy, rozmowy przez telefon czy posty z życzeniami.

Czy jestem temu przeciwna?
Absolutnie nie, jednak czy będziemy o tym pamiętać później? Czy będziemy pamiętać, że ciocia Hela zadzwoniła z życzeniami? Może przez rok czy dwa, a później na pewno o tym zapomnimy. W ten sposób chciałabym Was zachęcić, żeby wysłać kartkę świąteczna do babci bądź do cioci, które mieszkają daleko. Taka forma składania życzeń wymaga od nas trochę zaangażowania, która bardziej ucieszy adresata i odbiorce. 

Czy ja wysyłam karki i je dostaje?
Owszem. Wiąże się z tym pewna historia. Gdy byłam młodsza, często dostawaliśmy kartkę na święta od wuja i cioci znad morza. Zawsze porywałam kartki i chowałam je do pudełka, jednak sama ich nie wysyłałam. Pewnego dnia mama przyniosła z pracy kartki świąteczne, które dostała od sióstr zakonnych. Bardzo mi się spodobały i postanowiłam sobie, że na przyszłe święta to ja je wyślę rodzinie. I tak od 7 lat na każde święta wysyłam kartki cioci i wujkowi. Zawsze w święta, gdy dzwonimy do siebie bardzo mi za nie dziękują. Mówią, że bardzo im miło, kiedy otwierają skrzynkę i znajdują w niej kartki.

Dlatego gorąco Was zachęcam do wysłania, chociaż jednej w roku. Taki mały gest, a bardzo cieszy. Nie ograniczajmy się do smsa, którego i tak prędzej czy później ktoś skasuje. Kartka zostanie. A sprawienie komuś radości jest bezcenne.

W tym roku wysyłam paczkę dla dzieci cioci oraz życzenia dla wujka i znajomych znad morza. Mam nadzieję, że tym postem kogoś zachęciła do działania. 


Koniecznie podzielcie się swoimi odczuciami na ten temat. Wysyłacie komuś? J






niedziela, 9 kwietnia 2017

Wielkanoc tuż, tuż… sernika czas!

Nie pamiętam, abym kiedykolwiek przepadała za pieczonym sernikiem, ani za sernikami. Może, dlatego, że gdy byłam w podstawówce tata często robił sernik na zimno. Praktycznie co niedziele miałam go na deser po rosole. Już w wieku 7 lat umiałam zrobić to ciasto. Wówczas wśród rówieśników byłam bossem. Ostatnio oglądałam MasterChef Junior i jestem pod ogromnym wrażaniem młodych talentów kulinarnych. Ja w ich wieku robiłam tylko sernik na zimno, zaś oni kaczkę z gruszką! Jak dla mnie to chodzące geniusze. Przy nich wypadam słabo z moimi umiejętnościami, a raczej brakiem. 

Jak to się stało, że polubiłam, a wręcz zakochałam się w sernikach? Święta bez sernika to nie święta? Gdy byłam w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia w odwiedzinach u narzeczonego w domu to jego mama poczęstowała mnie tym wypiekiem. Kręciłam nosem, bo przecież nie lubiłam. Jednak gospodarzowi nie wolno odmawiać, a zwłaszcza teściowej. Zjadłam i się zakocham od pierwszego gryza. Był pyszny, taki słodki i rozpływał się w ustach. Od tamtej pory kocham serniki, gdzie nie idę to zawsze pierwszym ciastem, jakie biorę jest sernik.  

Mam nadzieję, że przed świętami podzielę się z wami przepisami na Stół Wielkanocny. A jak nie dam rady to wstawię po świętach, bądź w trakcie przygotowań do Świąt, a może nóż i widelec coś Wam podsunę i zrobicie to samo. Dzielcie się swoją opinią na temat serników w komentarzach. Też je kochacie jak ja? J

SERNIK Z CIASTKAMI OREO


Składniki:

1 kg sera (ja polecam Piątnica)
1 szkl cukru
1 ½ szkl mleka
2 duże budynie waniliowe
½ kostki margaryny
2 paczki ciastek oreo

Wykonanie:
  1. Ciastka pokruszyć (ja wkładam do foliówki i tłukę tłuczkiem), dodać rozpuszczone masło i mieszam. Wykładam na spód blachy.
  2. Masło utrzeć z cukrem i żółtkami.
  3. Budynie rozpuścić w mleku.
  4. Do sera dodać rozpuszczone budynie i lekko zmiksować.
  5. Dodać utartą masę z żółtkami.
  6. Na końcu dodajemy ubite białka, delikatnie mieszając.
  7. Tak przygotowaną masę wykładamy na ciastka.
  8. Piec w 180°C przez 1h.
Sernik na poniższym zdjęciu był robiony z budyniem śmietankowym, jednak ja gorąco polecam, aby zrobić z waniliowymi. Wg mnie wychodzi smaczniejszy. 


sobota, 8 kwietnia 2017

A może coś fit? PLACKI OWSIANE Z MARCHEWKĄ

Tak jak wcześniej wspominałam, jestem zwolenniczką zdrowia i zdrowego stylu życia. Dlatego przybywam dzisiaj ze zdrowymi plackami owsianymi. A co weźmiemy pod lupę? Marchewkę. Co ona w sobie ma, że jest taka super? Marchew już doceniano w starożytnych Chinach (Mhm, dlatego Chińczycy mają taką żółtą skórę? Nie chcę nikogo urazić, ale lubię sobie pożartować). Zawiera przede wszystkim β-karoten, który zapewnia prawidłowe widzenie, wzmacnia odporność, przedłuża opaleniznę i co najważniejsze opóźnia pojawienie się zmarszczek. Ponadto zawiera dużo kwasu foliowego  i witamin z grupy B, które wpływają korzystnie na układ nerwowy oraz usprawniają pracę układu trawiennego. Marchewka ma witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, dlatego należy ją łączyć z olejem bądź oliwą.

Co ciekawe, w 100g marchewki znajduję się tylko 27 kcal. Dla porównania w 100g chipsów mamy ich aż 550, a jak wiemy są niezdrowe i są rakotwórcze. 


Składniki:
1 marchewka
2 łyżki selera ze słoika
½ szkl płatek owsiasnych
garść suszonej żurawiny (opcjonalnie)
1 jajko
1 łyżka mąki (obojętnie jaka, może być pszenna, żytnia, razowa, ryżowa)
olej do smażenia (najlepiej używać rzepakowego, gdyż jest najlepszy do smażenia)
sól, pieprz do smaku

Sos czosnkowy:
4 ząbki czosnku
150g  jogurt naturalny
1 łyżka majonezu (opcjonalnie)
koperek suszony (opcjonalnie)
sól, pieprz do smaku

Wykonanie:

Placki:
Marchewkę ścieramy na dużych oczkach, resztę składników dodajemy i mieszamy widelcem/trzepaczką/łyżka.

Sos:
Czosnek drobno siekamy i mieszamy z resztą składników.

W komentarzach koniecznie podzielcie się swoją opinią J



piątek, 7 kwietnia 2017

Gdy nie ma piekarnika jest 3 BIT

Nastała moda na FIT, która trwa od dłuższego czasu. Sama jestem zwoleniczką zdrowia, bo ono jest czadowe. Cóż począć bez niego? NIC. Jednak nie dajmy się zwariować, gdyż cukier w naszym życiu jest potrzebny. Nasz mózg odżywia się glukozą i pod wpływem słodkiego wydzielają się endofirny – hormony szczęścia. Dlatego chciałam Wam przedstawić przepis na ciasto bez pieczenia. Jestem studentką i trzy lata jak mieszkam w Łodzi, nigdy nie miałam porządnego piekarnika, więc wyszukuje przepisów, które obejdą się bez niego.  



Składniki: 
  • 750 ml mleka
  • 2 budynie waniliowe po 40g
  • 3 łyżki cukru (dla fitloverów możemy zastąpić ksytolitem bądź erytrolem)
  • 500ml śmietanki 30%
  • 2 śmietan-fix                   
  • 200g margaryny
  • 1 cukier wanilinowy
  • 400-460g masy kajmakowej (ja kupiłam 460g z Bakallandu)
  • opakowanie herbatników (ja kupiłam w Tesco 350g)
  • garść obranych orzechów laskowych bądź włoskich
  • 5-7 kostek czekolada mleczna 

Wykonanie:
  1.  W garnku podgrzewamy 500ml mleka, resztę mieszamy z 2 budyniami i 3 łyżkami cukru. Gdy się zagotuje, wlewamy naszą mieszankę i mieszamy dopóki budyń nie zgęstnieje. Tak przygotowany budyń studzimy.
  2. W garnku podgrzewamy wodę z puszką masą kajmakową, aby łatwiej rozprowadzić ją po herbatnikach. Na blachę (25x30) papier do pieczenia (ja nie użyłam papieru), wykładamy herbatniki i rozprowadzamy masę, następnie pokrywamy herbatnikami. Możemy się zatrzymać na tym etapie, jednak po wyłożeniu masy kajmakowej zostało mi sporo w puszce, więc nałożyłam kolejną warstwę masy i przykryłam herbatnikami. Wówczas ciasto jest stabilniejsze.
  3. Do miski wkładamy pokrojoną miękką margarynę (najlepiej ją wyjąć z lodówki 15 min przed miksowaniem). Miksujemy ją na gładką masę, potem dodajemy po łyżce budyniu i miksujemy aż do uzyskania jednolitej masy.
  4. Tak przygotowaną masę wykładamy na herbatniki i pokrywamy kolejnymi.
  5. Śmietanę przed ubijaniem najlepiej schować na 15 minut do zamrażalnika i miksujemy. W tracie ubijania dodajemy śmietan-fixy. Na koniec dodajemy cukier wanilinowy.
  6. Nakładamy na herbatniki.
  7. Na dużych oczkach ścieramy czekoladę, a pokruszone orzechy prószymy na śmietanę.
  8. Chłodzimy 4h, a najlepiej zostawić na całą noc. 
Przepis wzięłam z fanpagu Pyszności na facebooku, jednak trochę go zmodyfikowałam. 






środa, 29 marca 2017

DOMEK

Co to? Domek to gra planszowa wydawnictwa REBEL dla 2 do 4 osób.

Skąd znam to grę? Długa historia. Jednak postaram się ją skrócić. Będąc na wakacjach w Grecji razem z narzeczonym poznaliśmy młode małżeństwo, z którymi przez okres wyjazdu trzymaliśmy się razem. Po pewnym czasie zwróciłam uwagę, że Róża robi zdjęcia potraw. Myślę sobie: pewnie prowadzi blog. Maniek mi mówił, że nie, teraz tak wszyscy robią. Mimo, że nie dawało mi to spokoju, to się nie zapytałam. Po powrocie z wycieczki odnalazłam ich na Facebooku i miałam rację. Nie Róża, a oboje prowadzili fan page o grach planszowych i o jedzeniu. Nadchodziły urodziny Mańka. Jak zawsze nie miałam pomysłu, co kupić? Co roku i na każde okazję kupowałam mu ubrania, jednak wtedy uparł się i powiedział, że nie chce żadnych ubrań, bo już ma dużo (typowy facet, a ja, jako typowa kobieta zawsze mało J). Myślałam o kupnie książki, jednak uznałam, że to zły pomysł, bo on i tak jej nie przeczyta. A ja jako osoba bardzo praktyczna nie lubię, kiedy coś leży i się kurzy. Podpowiedział mi, że spodobały mu się gry planszowe o których mówili Łukasz z Różą .Mieli na kanale recenzję gry w Domek. Obejrzałam ją i stwierdziłam: skoro chce niech ma. Gdy nadeszły urodziny Mańka dostał ode mnie grę, od tamtej pory mamy nowe hobby - gry planszowe.

Cel gry: Podczas gry będziecie tworzyć własny Domek, wybierając pomieszczenia, które się w nim znajdą i upiększając go dodatkami. Rozgrywka potrwa dwanaście rund, a w każdej z nich będziecie umieszczali na swojej planszy Domku po jednej karcie pomieszczenia. Po wyczerpaniu się talii kart nastąpi koniec gry i punktowanie. Do tego czasu będziecie mieć kompletny Domek, a zwycięży ta osoba, która najlepiej go rozbuduje.


Co znajdziecie w pudełku? 
o   tor dobierania
o   znacznik pierwszego gracza
o   4 plansze
o   10 żetonów wyposażenia
o   4 płytki pomocy
o   talia kart pomieszczeń
o   talia kart dodatków

O co chodzi? Wygrywa ta osoba, która najpiękniej zbuduje swój Domek. Z pomocą przychodzą nam karty pomocników – dekarz, dostawca, majster, architektka,  dekoratorka. Każda z postaci ma swoją przypisaną funkcję, która na koniec gry może nam się przydać. Można także stworzyć dach, który musi składać się z 4 kart. Dach w jednolitym kolorze z oknem daje nam na koniec gry maksymalną ilość punktów. Karty narzędzi także pomogą nam na koniec gry – wiertarka udarowa, betoniarka i młot pneumatyczny. Żetony wyposażenia dopełniają nam pomieszczenia, jednak przy dobieraniu karty żetonu należy zwrócić uwagę, gdyż mogą nie przynieść korzyści. Przy braku konkretnego pomieszczenia żeton nam przepada.  Po umieszczeniu żetonu wyposażenia w pomieszczeniu nie będziemy mogli już go rozbudować.

CIEKAWOSTKI. Gra jest bardzo ciekawa ze względu na swoją szatę graficzną. Liczy sobie aż 108 kart.  Mamy pomieszczenia takie jak Salon, Łazienkę czy Kuchnię, które jest niepowtarzalne. W pokojach można znaleźć wiele ciekawych rzeczy takich jak plakat Terminatora, czy książki Czesława Miłosza i Herberta. Na koniec gry może się zdarzyć, że dwóch zawodników ma taką samą ilość punktów, wtedy zwycięża osoba, która na swoich kartach znajdzie najwięcej dzieci, które są ukryte np. w koszu na pranie.

Czy są jakieś zawody? Oczywiście, choć ja sama była w zdziwiona jak się dowiedziałam. Nawet brałam udział w eliminacjach. Co mogę powiedzieć, to że trzeba mieć szczęście, gdyż grałam długo w domek. Dzień przed zawodami nawet opracowałam technikę co robić, a co nie. Jednak mi się nie udało. Wygrały osoby, które w mojej ocenie grały może kilka razy i tak sobie przyszły spróbować własnych sił i im się udało. Czasami myślę sobie, że gry planszowe to taka gra w karty. Nie wiesz co Ci się trafi, ale bawisz się przy tym świetnie. Warto pamiętać, aby gry planszowe traktować jako zabawę. Wówczas będą one naszą największą przyjemnością i będziemy chcieli do nich wracać.

Moja opinia: Gra jest bardzo ciekawa, budzi wiele pozytywnych emocji. Wykonana jest bardzo starannie, co sprawia, że wieczory z Domkiem są wyjątkowe. Warto wspomnieć o wyprasce,która także jest niesamowita, podobnie jak w Takenoko, gdzie wszystko ma swoje miejsce. Koszt gry wynosi 70zł, co wg mnie jest dobrą ceną. Grę polecam, mam nadzieję, że zachęciłam do zagrania w Domek.

Dziękuję za poświęcony czas, widzimy się w kolejny poście. J

P.S. W razie pytań zachęcam do pisania komentarzy, z przyjemnością na nie odpowiem. 





poniedziałek, 27 marca 2017

TAKENOKO


Co to? Takenoko jest to gra planszowa wydawnictwa REBEL o pandzie i ogrodniku dla 2-4 osób. Nazwa takenoko z języka japońskiego oznacza „pęd bambusa”.

Skąd znam tę grę? Kiedyś oglądałam recenzje gry na YT, nie była ona zachęcająca, gdyż uznano, że gra jest dziecinna i mało intrygująca. Będąc na ŁPG zagrałam w nią i byłam mile zaskoczona, ponieważ bardzo przypadła mi do gustu. Jej prostota i super wykonanie sprawiły, że się w niej zauroczyłam. Tak jak pisałam w poprzednim poście, warto przekonać na własnej skórze co nam się podoba, a co nie.

Historia. Dawno, dawno temu na dworze cesarza Japonii…
Po długiej serii sporów relacje dyplomatyczne pomiędzy Japonią a Chinami w końcu się poprawiły. Aby uczcić to porozumienie, chiński cesarz ofiarował japońskiemu władcy święte zwierzę, dużego misia pandę, symbol pokoju.
Japoński cesarz powierzył członkom swego dworu (graczom) trudne zadanie opieki nad zwierzakiem, polegające na przygotowaniu dla niego bambusowego ogrodu.


Co znajdziemy w pudełku? 


ü  28 płytek pól
ü  28 zielonych pędów
ü26 żółtych pędów
ü  24 różowych pędów
ü  20 kanałów nawadniania
ü  9 usprawnień
ü  46 kart celu
ü  4 plansze graczy
ü  8 żetonów akcji
ü  1 kość pogody
ü  1 figurka pandy
ü  1 figurka ogrodnika
ü  1 instrukcja 

O co w tym chodzi: Gra polega na zdobyciu jak największej ilości punktów. Robimy to poprzez wykonywanie misji zleconych nam przez cesarza. 3 z nich dostajemy na początku gry, a następne możemy dociągnąć w trakcie grania gry. Zadania te polegają na:
·         zjadanie bambusów naszą pandą,
·         rozrost bambusów razem z ogrodnikiem,
·         układanie płytek pół w odpowiednich kształtach i kolorach.

Gdy któryś z graczy wykona daną ilość zleceń od cesarza (zależne od ilości osób uczestniczących w grze) pozostali gracze dokańczają swoją rundę i gra się kończy. Wszyscy podliczają swoje punkty, a wygrywa osoba, która zdobyła ich najwięcej.

Moja opinia: Gra jest świetna, naprawdę polecam. Proste zasady, piękne wykonanie. Wypraska jest niesamowita, co jest dużym atutem, gdyż wszystko jest na swoim miejscu co pozwala na szybkie rozłożenie gry. Komponenty są wykonane z największa dbałością, instrukcja napisana prostym językiem. Komiks na początku instrukcji wprowadzana nas w klimat gry. Cena gry jest wysoka, jednak uważam, że jest tego warta. Nie chcę się rozwodzić na temat cen, gdyż ten temat chciałabym poruszyć w kolejnym poście.

Poniżej wrzucam zdjęcia jak wygląda rozgrywka J
Dziękuję za chwile uwagi, mam nadzieje, że wyjaśniłam wszystko i zachęciłam Cię do zagrania w takenoko. Do zobaczenia! J

P.S. Jeśli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach.